Sonia i Wojtek - Kotulińskiego 6

 

Na ślub Sonii i Wojtka pojechaliśmy już w piątek. Fantastycznie nastrajają nas takie podróże – dużo dobrego za oknem, ukochana muzyka, kilka fotograficznych postojów. Trasę Wrocław-Czechowice-Dziedzice ukochaliśmy sobie już dawno temu. Tak naładowani dobrą energią kompletnie przepadliśmy w klimacie Kotluńskiego 6. To jedno z takich miejsc do których wchodzisz i od razu jest wieczór :-) Przyjemnie było zobaczyć plenerowy ślub pod wielkim dębem, wszystkie uśmiechy Sonii i łzy wzruszenia Wojtka. W takich miejscach dziękujemy sobie za to, że pracujemy razem. Podglądanie sączących wino gości, łapanie rozwianej w energicznym tańcu sukni, szukanie czułości przy stolikach to praca dla przynajmniej dwóch par oczu. Krótki odpoczynek grozi utratą naprawdę fantastycznych kadrów, dlatego jeszcze przed zachodem przestaliśmy czuć nogi :-) Potem dodatkowo zaczęły mimowolnie podrygiwać w rytmie nadawanym przez Karolinę Kidoń i jej zespół. Nawet nas zmusili do bujania, chociaż obyło się bez siły, a za sprawą energicznego głosu, rockowo-bluesowej gitary i magicznych klawiszy.

Całym sercem kochamy takie dni –  spójność, świeżość, trochę niewymuszonej elegancji, cuda-kapelusze na głowach gości i wszechobecny klimat rodzinnego garden party.

suknia - Karolina Twardowska
ślub i przyjęcie – Kotulińskiego 6
dj – To Ya
bukiet i wianek – La Flor
koncert – Karolina Kidoń
lody – Lodoovka